system klucza uniwersalnego

Link do strony, która uczy tego, jak osiągnąć i utrzymać bogactwo

Internetowy Program Zmiany Osobistej

Jeśli zainspirowała Cię moja strona, jeśli poruszyła głębsze struny w Twojej duszy - napisz mi o tym. Pozytywne komunikaty zawsze radują serce :).

Możesz wspomóc rozwój tej strony wpłacając jakąś symboliczną złotówę na konto 52 2340 0009 7650 1030 0000 3192 Polbank EFG z dopiskiem "darowizna".

Obecnie zbieram fundusze na tablet graficzny który by się przydał (bardzo, bardzo).


Wartościowy film

Tagi

Asertywność bądź sobą cytaty cytaty ludzi sukcesu czas dla dzieci i dla dorosłych historia z przesłaniem inspirujące historie motywacja NLP osiąganie celów pomyśl zanim powiesz prawa asertywności prawa osobiste prawda prawo do bycia sobą rozwój rozwój osobisty skuteczne działanie sukces wytrwałość w dążeniu do celu

Osiołek

Było to dawno, dawno temu, daleko stąd, na pewnej farmie. Któregoś dnia  osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę miało dużo szczęścia, bo przeżyło upadek bez jednego zadrapania. Studnia jednak była głęboka, a mężczyzna nie wiedział jak ma wydostać osiołka.

Gdy farmer zastanawiał się, co zrobić, zwierzę żałośnie ryczało godzinami. Farmer zebrał najmądrzejszych ludzi z wioski i zapytał ich:
Co robić?”.

Mędrcy nie znaleźli sposobu wydobycia osiołka, a ponieważ w studni
było mało wody, a osiołek był już stary, polecili mężczyźnie
zasypać studnię.

W pierwszej chwili mężczyźnie trudno było pogodzić się ze stratą
osiołka, ale skoro nie ma innego rozwiązania, to trudno, tak musi być.

Mężczyzna wziął łopatę i zaczął zasypywać studnię. Gdy wrzucił
dużą ilość ziemi, pomyślał, że już zasypał osiołka;

Gdy pochylił się nad studnią o mało nie wpadł do niej z wrażenia.
Zobaczył, że osiołek jest cały na dnie i wesoło sobie tupie
kopytkami.

Pomyślał : Jak to możliwe? Tyle ziemi wsypałem do studni, a jego
całego ciągle widać. Czyżby cud?”.

Wrzucając kolejną łopatę ziemi zajrzał do studni. Zobaczył jak ziemia
spada na grzbiet osiołka. Ten strząsa ją z siebie. Ziemia spada na dno,
a osiołek ją udeptuje i jest kilka milimetrów wyżej. Wrzucił drugą
łopatę. Osiołek strzepał ziemię z grzbietu, udeptał ją nogami i
znów był kilka milimetrów wyżej.

Kilkadziesiąt łopat później, osiołek był już na wyciągnięcie
ręki, a mężczyzna mógł go pogłaskać. Chwilę później osiołek z
radością wyskoczył ze studni, a mężczyzna cieszył się, że udało mu
się ocalić osiołka.

Pytanie: Kto uratował osiołka? Mężczyzna?
Nie. Osiołek sam się uratował, bo wiedział, że życie będzie
zasypywać go śmieciami i problemami. Sposób, aby wydostać się z
dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych
kłopotów to jeden stopień ku wolności

Jeśli słyszysz, że nie ma rozwiązania, to oznacza to, że rozwiązanie
jest, tylko jeszcze nikt go nie wymyślił. Musisz zrobić to sam.

JEŚLI ZNASZ INNE INSPIRUJĄCE HISTORIE (mogą być z życia wzięte) PROSZĘ, BY UMIEŚĆ JE W KOMENTARZU.

Komentarzy: 16  »

  1. ANia napisał(a):

    może by to napisać wierszem…

    dawno temu, gdzieś na końcu świata |
    nieszczęście spotkało pewnego wieśniaka|

    Dawno temu, daleko stąd, gdzieś na krańcu świata|
    Do głebokiej wyschniętej studni wpadł osioł pewnego wieśniaka

    Cudem nazwać można to, że osiołkowi podczas upadku nic się nie stało|
    Wieśniak myślał o tym jak wydostać osiołka od wielu godzin|
    a zwierzę żałośnie ryczało|

  2. Tunia napisał(a):

    Bardzo pouczajca i piekna historyjka :)

  3. Dorota napisał(a):

    „Był mały chłopiec, który sprawiał przykrość swoim bliskim. Pewnego
    dnia jego dziadek powiedział mu, aby za każdym razem gdy kogoś skrzywdzi
    wbił jeden gwóźdź, który znajdował się za jego domem. Gdy już sie
    trochę tych gwoździ uzbierało, to dodał „A gdy osobę którą
    skrzywdziłeś, przeprosisz za to co zrobiłeś lub zrobisz dla niej dobry
    uczynek, to wyciągnij jeden gwóźdź z płotu”. Po pewnym czasie w
    płocie nie było ani jednego wbitego gwoździa. Dziadek pochwalił
    chłopca i dodał „Popatrz teraz na płot. I zauważ, że pomimo iż
    wynagrodziłeś swoje krzywdy, to blizny pozostają”

  4. Dorota napisał(a):

    Pewna kobieta kupiła sobie dom, dom był cudowny i piękny, ale miał
    jedną wadę do jednego z pokoi nie dochodziło słońce.

    Dostęp ten był utrudniony przez wielki mur, który był tuż za oknem
    owego pokoju. Kobieta była bardzo szczęśliwą osobą ale gdy tylko
    wchodziła czy też choćby podchodziła do tego pokoju od razu traciła
    humor, robiła się nieszczęśliwa, przygnębiona, gdy zaś opuszczała
    owe miejsce lub też oddalała się od niego ponownie stawała się
    szczęśliwa i beztroska.

    Pewnego dnia powiedziała, że nie ma zamiaru więcej żyć w domu gdzie
    jest miejsce, w którym tak bardzo czuje się nieszczęśliwa.
    Postanowiła więc wziąć młotek i zburzyć mur. Gdy tylko to zrobiła
    słońce pojawiło się w pokoju, a kobieta przebywając w nim czy też
    obok niego czuła się tak samo szczęśliwie jak wszędzie.

    Cytat gratis :)

    „Prawda, która czyni ludzi wolnymi, to po większej części prawda,
    której ludzie wolą nie słuchać”.
    Herbert Agar – amerykański dziennikarz (1897 – 1980)

  5. Dorota napisał(a):

    jesli myślisz, że potrafisz, lub myślisz że nie potrafisz- w obu przypadkach masz rację
    Henry Ford

  6. Dorota napisał(a):

    „Gdzieś w jakimś nieodległym kraju, żył sobie ojciec z synem. Syn
    dorastał, stawał się coraz mężniejszy fizycznie a jego największym
    marzeniem było uzyskać wolność, wyjść z domu ojca. I tak właśnie
    syn, w chwili swoich 15 urodzin, wybrał się do ojca i mówi:
    - Tato, mam już 15 lat, potrzebuję wolności! Daj mi ją! – powiedział.

    - Wracaj do pokoju, jesteś za młody – odparł tata, a syn ze spuszczoną
    głową wrócił do pokoju.
    Gdy nadchodziły 18 urodziny syna, postanowił się on ponownie wybrać do
    ojca by powiedzieć mu, iż ponad wszystko pragnie wolności.
    - Tato, mam już 18 lat, jestem dorosły, daj mi wolność! Chcę się
    bawić, spotykać z przyjaciółmi, odkrywać! – domagał się syn.
    - Wracaj do pokoju, szczylu, jesteś za młody! – odparł stanowczo ojciec.

    I syn, zasmucony i zdenerwowany, wrócił do swojego pokoju. I tak mijały
    lata, aż syn osiągnął 21 rok życia i postanowił ponownie iść do
    ojca, prosić go o wolność.
    - Tato, mam 21 lat, mogą mnie wpuścić do każdego klubu, a Ty mnie nadal
    ograniczasz, jestem dorosły, daj mi wolność!
    - Wracaj do pokoju, jesteś za młody, nie zasługujesz na wolność! -
    odpowiedział ojciec.
    Syn ze spuszczoną głową wrócił do pokoju, a ojciec… zapłakał.”
    ————–
    I jeszcze cytat:
    „Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. I jedno, i drugie – nie do
    zniesienia dla słabych”.

    Autorem dzisiejszego cytatu jest:
    Ryūnosuke Akutagawa (1892-1927)
    Pisarz i poeta japoński, nazywany „ojcem krótkich historii japońskich.
    Akutagawa swoją twórczość skupił na krótkich historiach, uważając
    je za główne medium ekspresji. Podczas swojego krótkiego życia napisał
    ponad 150 krótkich historii, m.in.: Hana, Kumo no ito, Jigoku-hen. Na
    podstawie jego tekstów (głównie w oparciu o Yabu no naka) Akira Kurosawa
    nakręcił film Rashōmon.

  7. Dorota napisał(a):

    Pewnego dnia, zachowujący się dumnie i lekceważąco młody człowiek
    przychodzi do filozofa i, uśmiechając się z wyższością, mówi: „O
    wielki Sokratesie, przyszedłem do ciebie po wiedzę”.

    Sokrates przejrzał na tego płytkiego i próżnego młodego człowieka,
    poprowadził go na brzeg morza i wszedł z nim po pas do wody. Potem
    poprosił: „Powiedz mi jeszcze raz, czego pragniesz?”.
    „Wiedzy” – odrzekł z uśmiechem młody człowiek.

    Sokrates złapał go za ramiona, wepchnął pod wodę i przytrzymał tam
    przez trzydzieści sekund. „A teraz czego pragniesz?”.
    „Mądrości, wielki Sokratesie” – zacharczał młody człowiek.

    Filozof wepchnął go ponownie pod wodę. Kiedy go puścił, zapytał
    znowu: „Czego pragniesz?”.
    „Wiedzy, o mądry i…” – udało się wyksztusić młodzieńcowi, zanim
    Sokrates przytrzymał go znowu pod wodą, tym razem jeszcze dłużej.

    „Czego pragniesz?” – zapytał stary człowiek, pozwalając mu się
    wynurzyć. Młody człowiek kaszlał i z trudem łapał oddech.

    „Powietrza!” – wrzasnął. – „Potrzebuję powietrza!”.

    „Kiedy będziesz pragnął wiedzy tak bardzo, jak właśnie pragniesz
    powietrza, wtedy otrzymasz tę wiedzę” – oświadczył stary człowiek i
    wrócił na brzeg.

    Myślę, że ta przypowieść ma odniesienie nie tylko do wiedzy, ale i do
    większości naszych marzeń.
    W życiu osiągamy tylko to, w co mocno wierzymy, pragniemy i naprawdę
    tego chcemy.
    A ty, jakie masz pragnienia?

  8. Dorota napisał(a):

    Ogromna moc wyobraźni
    Leżało dwóch mężczyzn w szpitalu. W jednym pokoju. Jeden z nich miał
    łóżko skierowane na okno, przez które mógł zobaczyć co się dzieje
    na zewnątrz. Drugi z nich niestety nie mógł tego widzieć. Mógł
    leżeć tylko w swoim łóżku i patrzeć w górę. Ten pierwszy opowiadał
    mu co się dzieje na zewnątrz szpitala. I tak mówił mu, jak pięknie tam
    jest, piękne drzewa, jezioro, bawiące się dzieci. Każdego dnia
    opowiadał mu o tych pięknych rzeczach.

    Pewnej nocy mężczyzna leżący przy oknie zaczął się dusić i nie
    mógł dosięgnąć przycisku za pomocą, którego wezwałby
    pielęgniarkę. Ten drugi to słysząc też nie przycisnął, chciał
    dostać jego łóżko i widzieć te wszystkie piękne rzeczy i krajobrazy.
    Z rana faktycznie dostał to łóżko, lecz gdy spojrzał za okno zobaczył
    tylko mur. Zapytał więc, gdzie jest to jezioro, te drzewa, te dzieci, o
    których mu sąsiad opowiadał. A pielęgniarka odpowiedziała mu tylko
    „Nadzieja nic nie kosztuje, proszę Pana”

  9. Dorota napisał(a):

    Metafora – Ołówek.

    Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:

    - Piszesz o tym, co ci się przydarzyło? A może o mnie?

    Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i odpowiedziała:

    - To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest
    ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.

    Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim
    nic szczegółnego.

    - Przeciez on niczym się nie różni od innych ołówków, które
    widziałem!

    - Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim
    pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował,
    zawsze będziesz w zgodzie ze światem.

    Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj,
    że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to
    On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.

    Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek
    trochę z tego powodu ucierpi, ale potem bedzie miał ostrzejszą
    koncówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu
    wyrośniesz na dobrego człowieka.

    Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za
    pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawianie nie jest niczym złym,
    przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.

    Czwarta cecha: w ołówku nieważna jest drewniana otoczka, ale grafit w
    środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.

    Wreszcie piąte cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że
    wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej
    świadomość tego, co robisz.

  10. Dorota napisał(a):

    Chasydzka opowieść o współpracy
    Niedawno wpadła mi w ręce kolejna książka ulubionego autora Ivina
    Yalom’a „Mama i sens życia”. Rozpaliłem w kominku,
    włączyłem cichutko muzykę Wojciecha Kilara i zapadłem się niczym
    ogromny głaz na mojej wygodnej, kremowej kanapie.

    Po kilkunastu minutach pogrążony w lekturze niesamowitej historii o
    pewnej kobiecie, chorej na raka piersi, natknąłem się na mądrą starą
    chasydzką opowieść, którą zamierzam się z Tobą dziś podzielić.

    „Pewnego dnia Rabbi rozmawiał z Panem o Niebie i Piekle.
    - Pokażę Ci piekło – powiedział Pan i zaprowadził rabbiego do pokoju,
    w którym stał wielki, okrągły stół. Siedzący wokół stołu ludzie
    byli zrozpaczeni i bliscy śmierci głodowej. Na środku stołu stał
    ogromny kocioł z gulaszem, który pachniał tak wspaniale, że rabbiemu
    pociekła ślinka. Każda z osób siedzących przy stole trzymała łyżkę
    z bardzo długa rączką. Chociaż długie łyżki sięgały akurat do
    kotła, ich rączki były dłuższe niż ramiona biesiadników – w
    rezultacie nikt nie mógł sięgnąć łyżką do ust i wszyscy byli
    głodni. Rabbi widział jak bardzo cierpieli.
    - Teraz pokażę Ci Niebo – powiedział Pan i weszli do innego pokoju,
    dokładnie takiego samego jak ten pierwszy. Był tam identyczny wielki,
    okrągły stół i identyczny kocioł z gulaszem. Ludzie, tak jak
    poprzednio, mieli takie same łyżki z długimi rączkami – ale tutaj
    wszyscy byli najedzeni, pulchni, śmiali się i rozmawiali. Rabbi nie
    mógł tego zrozumieć.
    - To proste, ale wymaga pewnej umiejętności – powiedział Pan. – W tym
    pokoju oni nauczyli się karmić siebie nawzajem”.

    Piękna ta opowieść, prawda?
    Od razu skojarzyło mi się z wszelką współpracą pomiędzy ludźmi.
    I chyba rzeczywiście tak jest, że jeżeli będziemy myśleli tylko o
    sobie, to prędzej czy później czeka nas „piekło”.
    Jestem w trakcie budowania profesjonalnego zespołu i mam nadzieję, że
    uda mi się zaszczepić tę wspaniałą ideę u każdej osoby, która ma
    zamiar ze mną współpracować w przyszłości.
    Czas pokaże na ile jest to możliwe.

  11. Dorota napisał(a):

    Na początek kamienie
    Dzisiaj przedstawię Ci piękną historię, która z pewnością
    wprowadziła w zadumę, niejedną osobę.

    Oto ona:
    “Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył
    przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął
    spory słoik i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał
    studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.
    Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko
    potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między
    kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny,
    a oni ze śmiechem przytaknęli.
    Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten
    sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.
    Profesor powiedział:
    - Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie.
    Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze
    dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i
    tak byłoby wypełnione.
    Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy: pieniądze, mieszkanie albo
    samochód.
    Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą pracę.
    Jeśli nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to
    możliwe. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już
    miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.

    Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na
    drobne rzeczy, nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego ważne
    jest, by zadać sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim życiu?
    Następnie włożyć je jako pierwsze do słoja i dbać o nie. Zostanie Wam
    jeszcze dość czasu na inne sprawy.
    Zważajcie przede wszystkim na kamienie – one są tym, co się naprawdę
    liczy. Reszta to piasek.”

  12. Dorota napisał(a):

    Historia o wilku w owczej skórze
    Dawno temu lasy były pełne wilków, ludzie bali się chodzić nocą do
    lasów, należały one do królów puszczy. Jedna z watah była
    szczególnie piękna, olbrzymie, silne wilki z piękną sierścią. Od lat
    to właśnie z tego rodu pochodził przywódca wszystkich wilków.
    Któregoś dnia tropiciele odnaleźli ślady ich kryjówki, nory pod
    głębokim korzeniem drzewa. Ludzie wrzucili do jamy pochodnie i czekali z
    wymierzonymi strzelbami. Gdy tylko wilki zaczęły wybiegać z nory,
    otworzyli ogień. Wilki rzuciły się na mężczyzn, starając się
    umożliwić ucieczkę samicą z małymi. Tylko jeden mały wilk przetrwał
    to polowanie. Uciekał głęboko w las, tak długo, aż ustały
    jakiekolwiek dźwięki i hałasy, biegł i biegł i biegł.

    Tego ranka pasło się nieopodal stado owiec. Kiedy jedna z nich
    przechadzała się rankiem po polanie zobaczyła maleńkie stworzenie
    śpiące w głębokiej trawie. Myślała, że to jedna z zagubionych
    owieczek, kiedy podeszła bliżej poczuła swąd dymu i zobaczyła ślady
    krwi na futrze…wilka, małego wilka. Chciała zacząć beczeć,
    wszcząć alarm, ale wiedziała, że wtedy przyjdzie właściciel z psami
    i…. Patrzyła na maleńkiego wilka i postanowiła, że musi go
    uratować.

    Następnego ranka obudził się na polanie, bardzo daleko od swojego domu,
    pamiętał tylko dym i strzały i nie chciał tam wracać. Zobaczył nad
    sobą łagodne oczy owcy, która trzymała go bardzo blisko swojego ciała.
    Owca pracowała cały ranek i z pomocą innych owiec uszyły strój w,
    którym teraz ukryty był wilczek. On sam dziwnie się czuł, jakby miał
    inną skórę, ale czuł się bezpiecznie wśród nowej rodziny i nie
    zadawał wielu pytań. Każdej nocy kiedy wilk spał owca szyła mu nowy
    strój, który ukrywałby go.

    W ten sposób minęło wiele lat, wilk ukrywał się wśród owiec,
    nieświadomy swojej prawdziwej natury. Kiedy tylko psy lub ludzie zbliżali
    się do stada, owce otaczały szczelnie wilka, a on przywykł do ukrywania
    się, zgadzał się na to i sam ukrywał się najlepiej jak mógł. Wciąż
    pamiętał tamtą straszną noc, lecz z każdym dniem stawała się ona
    coraz bardziej mglista, a życie wśród owiec wygodne i bezpiecznie.
    Któregoś dnia wilk poszedł nad strumień napić się wody. Patrzył na
    zimne, przenikliwe oczy wystające zza owczej skóry i czuł, że coś
    wewnątrz niego się gotuje, lecz po chwili zmieszany odwracał wzrok i
    widział owczą skórę. „Jesteś tylko owcą” myślał. Kiedy
    tak stał nad wodą i patrzył, jeden z płatów owczej skóry zsunął
    się z jego pyska. Nagle w odbiciu zobaczył wilka, zaczął odpychać się
    od płytkiego dna łapami, chcąc uciekać. Pojawiła się zanim owca,
    przytuliła go i szybko naprawiła jego strój. „To tylko zły
    sen” mówiła. Wilk nie zasnął tej nocy, patrzył w księżyc w
    pełni i coś w nim wyło, obudziło się coś potężnego i za razem
    przerażało go to i fascynowało.

    Księżyc ukrył się za chmurami, wilk wyczuł znajomą woń. Owce
    zrobiły się niespokojne. Z lasu wybiegła wataha wilków, wyjąc i
    biegnąc w kierunku stada bezbronnych zwierząt. Wilk w owczej skórze
    również zawył i zaczął biec w kierunku watahy wilków. One stanęły
    jak osłupiałe. Wilk biegł i z każdym krokiem, owcza skóra pękała,
    aż wyswobodził się z niej całkowicie. Jego srebrna, królewska sierść
    lśniła w świetle księżyca. Stanął przed wilkami i powiedział
    „Odejdźcie stąd , to są moi przyjaciele”. Na czoło watahy
    wyszedł największy z nich, czarny, stary wilk. „Twoi przyjaciele,
    przecież jesteś jednym z nas, my wilki zjadamy owce”. „Tych
    owiec nie dostaniecie, one pomogły mi i opiekowały się mną, należy
    się im szacunek” odpowiedział. „Stoisz na mojej drodze,
    odejdź, albo poznasz moje kły”. Srebrny wilk rzucił się na
    starego wilka. Walczyli długo i zajadle. Doświadczenie z młodością i
    właśnie co odkrytą mocą. I gdy ponownie zaświecił księżyc,
    srebrny wilk stał oparty łapami o starego wilka i wył do księżyca.

    „Teraz ty jesteś przywódcą, pokonałeś naszego lidera”
    powiedziały do niego wilki. „Więc uciekajmy stąd zanim przyjdą
    psy i zapolujmy na zwierzynę, która będzie dla nas prawdziwym
    wyzwaniem” odrzekł srebrny wilk. Kiedy biegły z powrotem w kierunku
    lasu, wilk odwrócił się w kierunku polany, gdzie zbite w krąg stały
    owce i wiedział, że ta która uratowała go, jest szczęśliwa, że
    odnalazł swoje przeznaczenie. Wysunął się na czoło watahy, srebrna
    sierść falowała pośród listowia, skąpana w świetle księżyca.

  13. Dorota napisał(a):

    Dwadzieścia dolarów.

    Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku
    dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:

    - Kto chciałby dostać ten banknot?

    Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:

    - Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie, że
    coś zrobię… – i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i
    zapytał:

    - Kto w dalszym ciągu to chce?

    Ręce znowu się podniosły…

    - A gdybym zrobił to? – zapytał mówca…. i rzucił banknot na ziemię.
    Podeptał go butami i podniósł – był pomięty i brudny….

    - A teraz kto chce te pieniądze?

    Ręce podniosły się po raz trzeci!!!

    - Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co
    zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie
    zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20 $!!!

    Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w
    błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które
    stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to
    nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie…

    TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w
    dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.

    Wartość naszego życia nie wynika z tego, co robimy, ani nie zależy od
    tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!

    Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij!

  14. Dorota napisał(a):

    W dzisiejszej części dowiesz się czym są metafory i jaki maja wpływ na
    nasze życie?

    Na końcu znajdziesz także przepiękną chińską bajkę.

    Miłej lektury!

    Ze wszystkich form komunikacji historie maja największy wpływ na nasz
    umysł. Jeśli opowiadając historię wpleciesz w nią informację, które
    chcesz, aby zostały zapamiętane przez słuchacza, zdolność ich
    przywołania jest wielokrotnie większa, niż w jakikolwiek innym
    przypadku.

    Metafory mogą być złożonymi historiami z wieloma poziomami znaczeń.
    Głębokie metafory organizują wzorce według, których doświadczamy
    naszego życia, zazwyczaj przyjmujemy je we wczesnym dzieciństwie. Mity
    osobiste są przykładem bardzo głębokich metafor.

    Metafory komunikują się w sposób niebezpośredni, mogą pobudzić umysł
    do poszukiwania znaczeń, sensu i aktywować pozostające w uśpieniu
    zasoby i potencjał człowieka. Metafora wywołuje rezonans w
    nieświadomości, tworząc potrzebne zmiany.

    Niestety czasem zdarza się, że niekorzystne metafory, które przyjmuje
    umysł nie są dla człowieka wspierające. Ograniczają ilość
    informacji, odzierają świat z jego złożoności i piękna i zmuszają do
    interpretowania siebie, innych ludzi, rzeczywistości według wzorców,
    które nie tylko nie pozwalają się rozwijać, ale wręcz niszczą
    człowieka. Istnieją również metafory, które choć nie są
    destrukcyjne, sprowadzają świat do jednego wymiaru, na przykład walki o
    uznanie. Niektóre metafory są źródłem braku wyborów w życiu.

    Możliwość odszyfrowania głębokich metafor, jako mitów którymi
    żyjemy pozwala na identyfikacje i sprawdzenia, czy historie, jakie budują
    nasze życie, są tym czym chcemy naprawdę żyć.
    ————————-

    A oto zapowiadana bajka chińska – „W pogoni za ideałem”
    Po przeczytaniu, jak zawsze, zachęcam Cię do krótkiej refleksji.

    Do mistrza przyszedł z pretensjami uczeń. Według niego nauczyciel jest
    zbyt liberalny w egzekwowaniu zdobywanej wiedzy. Nie używa kija, nie
    strofuje za błędy, nie wymaga postępów. A młody człowiek pragnie by
    doskonały i oświecony – i to szybko. Potrzebuje intensywniejszej nauki.
    Mistrz ze zrozumieniem kiwnął głową i powiedział, że w takim razie
    postara się intensywniej prowadzi młodzieńca do doskonałości. I
    poprosił go, by najpierw poszedł do lasu i przyniósł jeden „doskonały”
    liść.
    Legenda głosi, że uczeń nie wrócił do dzisiaj – przez cały czas
    szuka.

    Zbigniew Królicki „Bajki chińskie”.

    „Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera
    drzwi”.
    Antoine de Saint-Exupéry

  15. Dorota napisał(a):

    Mistrz przechadzał się pewnego po południa po lesie ze swoich uczniem i
    poprosił go żeby przyniósł mu wodę ze strumyka, który minęli parę
    kilometrów wcześniej.
    Uczeń wrócił po pewnym czasie i oznajmił, że nie mógł przynieść
    wody, ponieważ strumyk nie był tak klarowny jak wtedy, gdy tamtędy
    przechodzili . Był czymś okropnie zmętniony.
    Budda nalegał, aby wrócił i przyniósł mu z niego wodę. Po pewnym
    czasie uczeń wrócił z wodą i padł do jego stóp dziękując za
    przesłanie które dopiero co zrozumiał.
    Gdy tak siedział wystarczająco długo i czekał aż osad opadnie na dno
    strumienia pojął, że jest to metafora do naszego umysłu który miewa
    od czasu do czasu taki mętlikiem gdy o czymś myślimy. Dopiero wtedy,
    kiedy potrafimy odpowiednio się wyciszyć, zamęt opada i pojawia się
    krystalicznie czysta idea.

  16. a napisał(a):

    największy mędrcy z wioski radzilli/ nad tym się zastanawiali/ jakby tu osiołka wydostać ze studni
    / słowem jak go ocalić

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu, Adres TrackBack

Zostaw komentarz